Święta upłynęły w rodzinnej atmosferze. Czas minął tak szybko, że dopiero teraz na spokojnie mogę przemyśleć czym jest tak na prawdę ten czas. Stasio przeszedł ospę a Wojtuś różyczkę; wszystko dobrze się skończyło. Udało mi się zrobić tylko kilka zdjęć.
W wolnych chwilach zrobiłam nową czapeczkę dla Julci.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz